26 sty 2016

Roads Untraveled

Ja za to lubię "szum", "chmury", "dmuchawiec", "przedwczoraj", "filiżanka" i "chłopiec". Dla mnie to bardzo piękne słowa.

Tym razem bez chmurek. Jakoś, ten post trzyma się kupy i nie potrzebuję tego oddzielać.
Jako, iż przez różne głupotki uzyskałam czwórkę z polskiego, wielu dziwi. Ja, osoba, która tak "ładnie potrafi się wysłowić, nie jąka się ani nie zacina", bogata w bujną wyobraźnię (Po rzuceniu jakiegoś "nowego" słowa potrafię sobie je wyobrazić. Czasem uciążliwe, ale jakże rozwijające), elokwentna oraz dość inteligentna, mająca czwórkę z polskiego. Cóż, bywa. Jednak dla mnie oceny nie są dowodem moich zdolności bądź wiedzy - to tylko cyferki, które zazwyczaj są wystawiane niesprawiedliwie. Chociaż, jakie to szczęście gdy jesteśmy zagrożeni z jakiegoś przedmiotu, a nasz nauczyciel wstawi nam dwóję i jakoś przejdziemy, mimo niesprawiedliwego i uciążliwego systemu oceniania w ciągu ostatniego semestru. Według mnie szkoła, jak i oceny są potrzebne, ale najważniejsza jest samoocena i wiedza, na co nas stać. Uwielbiam język polski, książki, poezję. Obracam się niestety w towarzystwie osób, które swój polski zostawiają na lekcji. Na przerwach jedynie słychać przekleństwa, a ja łatwo przyjmuje czyjeś zachowania i również zdarza mi się odzywać się niekoniecznie ładnie; w towarzystwie i zwykle w internecie mówię mową potoczną. Zdarzają się też miejsca, które cenię, gdzie mogę wysłowić się w pełni pięknem polskiego języka. To co mnie czeka to human bądź germanistyka, luuub jeśli będę chciała to jeszcze psychologia. Ale żeby studiować psychologię powinnam mieć z grubsza ogarniętą głowę. A nawet jej nie mam. W sumie, tak myśląc, szkołę skończę w wieku... ledwo przed trzydziestką. "I tak będę pracować w Maku" - to zawsze mówię podczas konwersacji o szkole, studiach i pracy. Mimo wszystko wierzę w siebie i wiem, że potrafię osiągnąć wiele. 
Moja mentalność - przez większość czasu miałam typowe emo 4w5, potem czystą dwójkę a teraz - 2w3. Typowe dla mnie, jeśli ktokolwiek byłby zainteresowany przeczytać o tym to proszę: o 2w3.
W sumie, jest to bardzo bliskie mi, ale powiedzmy sobie szczerze - nie należy się tym kierować. 

Bawi mnie określenie "osoby inteligentne są smutne". Wydaje mi się, że wymyśliły to te atencyjne emo tumblr girls. Ale to tylko moje zdanie. Sama też tak myślałam, gdy trwały u mnie burzliwe czasy, wręcz depresyjne. Teraz, będąc szczęśliwą, zmieniłam się i z każdym dniem rozwijam swój intelekt i wiele osób mi to uświadamia. Jednak nadal jestem dzieckiem, bawię się i próbuję żyć beztrosko. Dlatego też wiele osób postrzega mnie jako osobę, która nie traktuje nic poważnie, a za tym idzie - głupią. Jakoś niekoniecznie mnie to obchodzi, bo wiem sama jaka jestem. Może i skromna, ale pojęcie o swojej wartości mam. Skromność =/= niska samoocena, wysoka samoocena =/= narcyzm. Tak tylko dla tych, którzy mają zamiar na mnie skoczyć, że jestem narcyzem

Może skończmy gadanie o mentalności, szczęściu, polskim czy szkole. Może coś bardziej internetowego:
Pożegnałam się z facebookiem. Nie, nie żałuję. I to ma wiele plusów. Minusów mniej, jednakże są również inne komunikatory, dzięki którym mogę się dowiedzieć, co było na danej lekcji. Proste i jakże pożyteczne. Dzięki usunięciu facebooka, usunęłam kawałeczek swojego krótkiego życia i komunikację z innymi. Tak, to są plusy, nie muszę być zawsze na pulsie i omijając facebooka mogę zająć się czymkolwiek innym. Za to moim uzależnieniem stał się youtube i spędzam czas oglądając różne filmiki. Poza tym również więcej czytam, nie tylko w formie papierowej. Preferuję papier, możliwość dotknięcia, poczucia. Fizyczności. Zawsze tak mam - gdy ktokolwiek chce mi kupić coś z papieru (jak ja ubóstwiam sklepy papiernicze) MUSZĘ to dotknąć. Tak samo jak płyty czy coś, co dla mnie znaczy - jako pierwsza muszę to dotknąć. Tak było z glanami. Ja, jako pierwsza je miałam w rękach i to ja za nie zapłaciłam. Niby teraz to takie niezwykłe, że komuś udaje się spełniać marzenia. Wystarczy wierzyć. Wiara... ech, to odrębny, długi temat, na który nie wszyscy lubią słuchać i mam świadomość, że poruszając głębiej ten temat pojawią się osoby, które agresywnie o tym dyskutują. Bardziej wciskają swoją opinię innym prosto do gardeł. Ciekawe co kieruje takimi osobami. Wracając jeszcze do facebooka - wiedząc, że facebook kontroluje każdy nasz ruch w internecie, do tego sam fakt, że jeśli ktoś popełni czyn karalny, a nie da się go znaleźć, bo nasz kochany fejs nie współpracuje z policją, jest przerażające. Podziękowałam Windowsowi 10, podziękowałam facebookowi, Chrome i Google. Może i racja, że blogger również jest produktem google jak i Android, bo potęga Googla jest... niewyobrażalna, jednak wolę ograniczyć się do tegoż minimum - gmail, Android i blogger. Jeśli chodzi o wyszukiwarki czy przeglądarki, to na razie Firefox i DuckDuckGo. Chociaż i tak wiem, że jestem szpiegowana, wolę przystać na tym.

 Dla niektórych syf, dla mnie coś pięknego. Gigantyczna kałuża, mgła, wystające zielsko. Deszczyk kapiący z nieba, zapach deszczu. Uwielbiam. To coś pięknego. Wracając do domu ze szkółki, poczułam pogodę. Rano była podobna, jednak ta po południu miała coś magicznego w sobie. Jestem osobą uwielbiającą wszelakie zielsko czy naturę (według nonsensopedii pagan metalówa), deszcz i pszyrę (zawsze 4, z biologii mniej więcej też 4, z geografii 3), to dla mnie raj. Wyszłam z moim frędzlem, wybiegała się i wróciła do domu, a ja pospacerowałam sobie chwilkę i wróciłam do domu. Mam takie szczęście, że nie mieszkam w mieście. Nie przeprowadziłabym się tam. Wolę swoją dużą wieś. Bardziej małe miasteczko, ale dobra. Poczekam na taką idealną pogodę i w końcu wyjdę. Siedzenie w domu męczy. 

mój frędzel

Żegnam was bardzo serdecznie. Moje ferie zaczynają się już w lutym, także może coś tam jeszcze napiszę.
Do zobaczenia!
Agatka.
 

14 sty 2016

Krzyk Kamieni

"mam mierną z fizyki, zdam!!!!!!"



Witam was w roku 2k16! Mam nadzieję, że poprzedni był dobry. Teraz będzie jeszcze lepiej. Aktualnie siedzę sobie w łóżku i bardzo się cieszę. Obecnie jestem najszczęśliwszym dzieckiem na świecie, naprawdę. A dlaczego? Szare zdanie na górze. :) Jestem z siebie bardzo dumna.
Zachodniopomorskie ma ferie dopiero w lutym, od pierwszego. Czyli od pierwszego mogę już zarywać nocki, haha. Na razie jedynie max do pierwszej, aczkolwiek czasem zdarzy się do późna. Uroki bezsenności, nie robię tego specjalnie. Praktycznie od zawsze mam problemy ze snem, jednakże zaakceptowałam to i jakoś nie wiem, czy jakoś sobie pomóc. Jak mówiłam, jestem cholernie szczęśliwa i nawet nieprzespana noc mi tego nie zepsuje, choć mogę wyglądać rano jak zombie. A na mnie to szczególnie widać, bo się nie maluję i mam czystą buziuchnę. Widać wory, fioletowe sińce pod oczami, zmęczony wzrok i wymuszony chód. Jednak, wewnątrz tego zombiaka jest bardzo szczęśliwa i wesoła osoba. :) I wyglądam o tak:

tak, to ja 

Wiecie, ostatnio mam fazę na viking metal. I słucham norweskich piosenek metalowych. I Burzum. Bardzo, bardzo lubię. Szczególnie Tyr i Heidevolk. Świetne zespoły. Ja lubię takie klimaty, chóry, uwielbiam też metal symfoniczny, Within Temptation, Therion. Muszę się przyznać, że przez jakiś czas słuchałam pogańskich, wicca'ńskich piosenek. Moje słuchawki rozbrzmiewają wieloma gatunkami muzycznymi, ale zazwyczaj to rock bądź metal. I ciągle słucham też Hunter'a. Bardzo lubię ten zespół, ma ładne teksty. A ja bardzo lubię teksty. I właśnie, przejdźmy do książek. Będę mieć SzatAnioła, to książka o Słowackim. Ale to najprawdopodobniej za miesiąc, bo aktualnie nikt nie wybiera się do miasta. Bardzo lubię też wiersze. Planuję kupić wiersze Till'a Lindemanna, bo wydają mi się ciekawe i chciałabym przeczytać coś jego twórczości, co nie jest tekstem utworu. Od dawna planowałam je kupić, a jakoś nie miałam możliwości, a to pieniędzy, a to czasu, a to gdzie mogłyby być. Ech, generalnie muszę kupić tę książkę.
Bardzo lubię polski. Literaturę. Taak, szczególnie literaturę. Książki to życie. Uwielbiam. Czytanie, analizowanie i interpretowanie jest bardzo przyjemnym zajęciem. Wiele osób tego nie lubi, bo abstrakcja to dla nich pojęcie zbyt dalekie.
Ja to jestem... piszę ten post od piątku. Ale się staram. W końcu się wzięłam za playlistę. Zapowiada się wiele utworów, ale mam nadzieję, że się wyrobię. Sama będę z niej korzystać. Czasem mija mi faza na coś, czasem jest coś, co lubię, ale nie dużo, jest coś co kocham i musi być zawsze... No, nie będzie wszystkich zespołów w playliście czy piosenek, ale będzie bardzo dużo.


"Jest kwiat, co się otwiera pośród nocy cienia
I spogląda na księżyc, i miłe tchnienie wonie,
Aż póki nie obaczy jutrzenki promienia." - Juliusz Słowacki, fragment sonetu


Czasem trochę tęsknię za facebookiem. Ale tylko dlatego, że miałam tam wiele grupek, gdzie świetnie spędzałam czas na śmianiu się i integrowaniu z ludźmi tam zgromadzonymi. Nie mam na razie jak tam wrócić i bardzo mi tego brakuje, jednak mam kontakt z ludźmi stamtąd i trochę mi te grupki zastępują. Czasem myślę o tym, by zrobić sobie chociażby jedno fejkowe konto i tam wejść, bo... tęsknię, no. Była tam świetna atmosfera i ludzie. Szczerze, to moje stare konto i komentarze tam wyglądają jak schizofrenia. Ech, no. W końcu czas wrócić w pełni do internetu. 



~Na sam koniec życzę wam miłego dnia, wieczoru, obiadu - cokolwiek, w zależności od pory, w której czytacie. Agatka. :)